Są miejsca, do których lepiej nie wchodzić po zmroku. I są takie, do których nie powinno się wchodzić w ogóle. Las z najnowszej powieści Przemysław Piotrowski jest właśnie takim miejscem. Niepokojącym, dzikim i pełnym tajemnic, które od lat skrywa przed ludźmi. A może to nie las ukrywa sekrety, tylko mieszkańcy niewielkiego Czyśćca? Już sam tytuł — „W ciemnym, głodnym lesie” — brzmi jak ostrzeżenie. I szybko okazuje się, że nie jest ono przesadzone. Gdy kolejna młoda kobieta znika bez śladu w Bieszczadach, dziennikarka Nina nie potrafi pozostać obojętna. Zwłaszcza że dokładnie w tym samym miejscu lata wcześniej zaginęła jej siostra. Rozpoczynając własne śledztwo, odkrywa coś znacznie bardziej przerażającego niż pojedyncze zaginięcie. Bo dziewczyny znikały już wcześniej. I nikt nie chce o tym rozmawiać. To właśnie atmosfera jest największą siłą tej książki. Piotrowski buduje napięcie powoli, ale konsekwentnie. Mgła snująca się między drzewami, opuszczone drogi, nieufni mieszkańcy ...