Są takie historie, które zaczynają się od ucieczki.
Od spakowanej w pośpiechu walizki, pozostawionego za sobą życia i cichej nadziei, że gdzieś daleko uda się zacząć od nowa.
I właśnie taka jest „Pucking Wild” autorstwa Emily Rath — romans, który łączy gorące emocje, hokejowy świat pełen adrenaliny i bohaterów, których trudno nie pokochać.
Tess Owens nie szuka miłości.
Szuka spokoju.
Po trudnym małżeństwie i życiu, które zaczyna wymykać jej się spod kontroli, postanawia zawalczyć o siebie. Nowe miasto, nowa praca i nowy start mają być początkiem odzyskiwania wolności.
Problem w tym, że los ma dla niej inne plany.
Bo na jej drodze pojawia się Ryan Langley.
Młodszy. Pewny siebie. Charyzmatyczny. Jeden z największych talentów Jacksonville Rays. Człowiek, który potrafi rozświetlić pomieszczenie samym uśmiechem, a jednocześnie zaskoczyć dojrzałością i ogromnym sercem.
I właśnie relacja tej dwójki jest największym atutem książki.
Emily Rath nie serwuje nam wyłącznie gorącego romansu. Owszem — chemia między bohaterami jest wyczuwalna od pierwszych stron i potrafi rozgrzać bardziej niż finałowy mecz o mistrzostwo. Jednak pod warstwą flirtu, napięcia i humoru kryje się opowieść o odzyskiwaniu własnej wartości.
O kobiecie, która musi nauczyć się stawiać siebie na pierwszym miejscu.
I o mężczyźnie, który widzi w niej znacznie więcej niż tylko piękną kobietę.
Autorka świetnie oddaje również atmosferę sportowego świata. Szatnie, treningi, mecze, przyjaźnie między zawodnikami i charakterystyczny hokejowy humor sprawiają, że Jacksonville Rays staje się miejscem, do którego chce się wracać.
To jedna z tych książek, przy których człowiek uśmiecha się częściej, niż planował.
A kiedy przychodzą bardziej emocjonalne momenty, potrafi też naprawdę wzruszyć.
„Pucking Wild” to idealna lektura dla osób, które kochają:
�� romanse sportowe,
�� motyw age gap (starsza kobieta, młodszy mężczyzna),
�� bohaterów z poczuciem humoru,
�� historie o nowym początku,
�� dużo chemii, emocji i napięcia między postaciami.
To opowieść o odwadze, wolności i uczuciu, które pojawia się wtedy, gdy najmniej się go spodziewamy.
Bo czasem największa wygrana nie czeka na lodowisku.
Czasem czeka w ramionach osoby, która przypomina nam, że zasługujemy na szczęście.
Komentarze
Prześlij komentarz