Są historie, które brzmią jak spokojna melodia… i takie, które uderzają jak mocny riff gitary elektrycznej. Muza rockmana zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. To opowieść, która zaczyna się niewinnie — przypadkiem, jednym błędem, jedną decyzją podjętą „a co mi tam”. Emily wchodzi do świata, który nie jest jej światem. Świata świateł reflektorów, tras koncertowych i ludzi żyjących na pełnych obrotach. I wtedy pojawia się on. Tristan Daltrey — rockman z krwi i kości. Charyzmatyczny, niebezpieczny, trochę złamany. Taki, którego się nie zapomina. Między nimi od początku coś iskrzy. To nie jest delikatne zauroczenie — to napięcie, które czuć w każdej rozmowie, każdym spojrzeniu, każdym niewypowiedzianym słowie. Ich relacja rozwija się powoli, ale intensywnie — jak piosenka, która zaczyna się cicho, by w końcu eksplodować emocjami. Ale to nie jest tylko romans. To historia o tajemnicach. O tym, że każdy niesie w sobie coś, czego boi się ujawnić. I że czasem uczucie — nawet to n...
Są błędy, które kosztują więcej niż karierę. Są sprawy, które nigdy się nie kończą. I są miejsca, które wciągają cię tak głęboko, że przestajesz wierzyć, że jeszcze kiedyś wypłyniesz. Czarne morze to historia, która nie daje komfortu. Nie próbuje być „ładna” ani wygodna. Od pierwszych stron czujesz ciężar — deszczu, winy, przeszłości, która nie odpuszcza. Komisarz Paweł Hardy już raz przegrał. Pozwolił, by zło wymknęło się spod kontroli. I teraz ktoś mu o tym przypomina. Brutalne morderstwa młodych kobiet. Ślady, które wyglądają znajomo aż za bardzo. I cień Bestii z Zagłębia, który znów zaczyna unosić się nad miastem. Tylko że tym razem to nie jest zwykłe śledztwo. To coś osobistego. Każdy trop prowadzi Hardy’ego nie tylko bliżej sprawcy, ale też… bliżej samego siebie. Do wspomnień, które miały zostać pogrzebane. Do decyzji, których nie da się cofnąć. I właśnie tu ta książka trafia najmocniej. Bo „Czarne morze” to nie tylko kryminał o złapaniu mordercy. To opowieść o tym, jak cien...