Są takie historie, które zaczynają się niewinnie.
Jedno pukanie do drzwi.
Jedno spojrzenie.
Jedna chwila, która wywraca całe życie do góry nogami.
I właśnie taka jest książka Katarzyna Mak — pełna emocji, rodzinnych sekretów, napięcia i chemii, która wręcz iskrzy między bohaterami.
Przypadkowy dziedzic ma klimat luksusowego świata wielkich pieniędzy, wpływowych rodzin i ludzi, którzy za eleganckimi uśmiechami skrywają własne interesy. Tutaj nic nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.
Dylan pojawia się w życiu Kennedych jak burza. Nie chce fortuny, stanowiska ani rodzinnych gierek — chce jedynie dotrzymać obietnicy danej matce i zachować święty spokój. Problem w tym, że ta rodzina nie zna znaczenia słowa „spokój”. A kiedy nagle dostaje władzę, której wcale nie pragnął, szybko okazuje się, że każdy ruch będzie miał swoją cenę.
I wtedy pojawia się Di.
Między nimi od pierwszych chwil czuć napięcie, które z każdą stroną robi się coraz bardziej intensywne. To nie jest przesłodzony romans bez komplikacji. To relacja pełna niedopowiedzeń, wzajemnego przyciągania i emocji, które trudno kontrolować — szczególnie kiedy wokół roi się od tajemnic i ludzi grających własną grę.
Najbardziej podobało mi się to, że autorka świetnie połączyła romans z rodzinną intrygą. Czytelnik cały czas czuje, że pod elegancką powierzchnią tej historii kryje się coś znacznie mroczniejszego. Kto mówi prawdę? Kto manipuluje? I dlaczego bracia tak łatwo oddali Dylanowi władzę?
To książka idealna dla osób, które lubią:
– romans w świecie biznesu,
– motyw przypadkowego spadkobiercy,
– rodzinne sekrety,
– silną chemię między bohaterami,
– i historie, w których miłość miesza się z niebezpiecznymi układami.
Bo czasami największe zmiany zaczynają się od drzwi, których lepiej było nie otwierać.
Komentarze
Prześlij komentarz