Są książki, które straszą potworami.
I są takie, które przerażają czymś znacznie gorszym — ludźmi.
Maciej J. Dudziak stworzył historię ciężką od mgły, ciszy i narastającego niepokoju. Taką, w której zło nie wyskakuje nagle zza rogu. Ono sączy się powoli. Wnika w ulice, mieszkania, urzędy i ludzkie sumienia.
Landsberg. Miasto z mgły to opowieść mroczna, duszna i niezwykle klimatyczna. Autor prowadzi czytelnika przez dwa światy — nazistowski Landsberg z 1933 roku oraz współczesny Gorzów Wielkopolski — pokazując, że przeszłość nigdy tak naprawdę nie umiera. Ona tylko czeka, aż ktoś odważy się ją odkopać.
Już od pierwszych stron czuć ciężar nadciągającej katastrofy. Seria porwań i morderstw dzieci staje się początkiem czegoś znacznie większego niż zwykłe śledztwo kryminalne. Komisarz Carl Faber próbuje odkryć prawdę, ale im głębiej wchodzi w sprawę, tym wyraźniej widzi, że walczy nie tylko z mordercą, lecz z systemem, który dopiero budzi się do życia.
I właśnie to robi największe wrażenie.
Ta książka pokazuje moment, w którym ludzie zaczynają przyzwyczajać się do zła. Kiedy strach staje się codziennością, a milczenie — jedynym sposobem na przetrwanie.
Współczesny wątek dodaje historii jeszcze więcej tajemnicy. Stara pozytywka, ukryte dokumenty, wspomnienia świadków… wszystko składa się w opowieść, od której trudno się oderwać. Autor świetnie buduje atmosferę — chłodną, niepokojącą i melancholijną. Czytając, ma się wrażenie, jakby mgła naprawdę otaczała każdą stronę tej historii.
To nie jest lekki kryminał na jeden wieczór.
To książka, która zostaje w głowie długo po zakończeniu.
Idealna dla czytelników, którzy lubią:
– thrillery historyczne,
– mroczne tajemnice z przeszłości,
– duszny klimat małych miast,
– historie inspirowane prawdziwymi lękami XX wieku,
– i opowieści, w których największym horrorem okazuje się człowiek.
Bo czasami najgroźniejsze rzeczy nie kryją się w ciemności.
Tylko w ludziach, którzy nauczyli się z nią żyć.
Komentarze
Prześlij komentarz