Czasami wystarczy wyjechać na wieś, żeby przekonać się, że spokojne lato wcale nie musi być spokojne…
„Romantyczna katastrofa” Urszuli Gajdowskiej to pełna ciepła, humoru i rodzinnego zamieszania komedia romantyczna, przy której trudno się nie uśmiechać.
Agata, roztrzepana pisarka z problemami małżeńskimi, zabiera dzieci na podlaską wieś. Zamiast upragnionego spokoju czeka ją jednak spotkanie aż czterech pokoleń pod jednym dachem. A kiedy do tego dodamy dystyngowaną babcię arystokratkę, szaloną ciotkę zielarkę, nastolatków odkrywających uroki życia na wsi oraz całą gromadę niesfornych zwierzaków… o nudzie zdecydowanie nie może być mowy. 🐾
W samym środku tego rodzinnego chaosu znajduje się Agata, która próbuje poukładać swoje życie i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jej małżeństwo można jeszcze uratować.
Tym bardziej że jej serce niespodziewanie wraca do dawnej młodzieńczej miłości — Pawła.
A jakby tego było mało, jej córka Gabrysia również zaczyna przeżywać własne romantyczne zawirowania, a przystojny Kaspian okazuje się jednocześnie niezwykle irytujący…
Czyli wszystko wskazuje na to, że będzie romantycznie, zabawnie i kompletnie nieprzewidywalnie. 😄
Najbardziej urzeka mnie w tej historii jej lekkość i ciepło. To książka o miłości, rodzinie, drugich szansach i życiowych zakrętach, ale opowiedziana w sposób, który zamiast przytłaczać — poprawia humor.
„Romantyczna katastrofa” przypomina, że życie rzadko układa się według naszego planu. Czasami największy bałagan prowadzi nas dokładnie tam, gdzie powinniśmy się znaleźć.
To historia idealna na chwilę, kiedy mamy ochotę na dużo humoru, rodzinną atmosferę, romantyczne perypetie i bohaterów, którzy zdecydowanie nie potrafią przejść obok siebie obojętnie. 💕
Bo czasem największa katastrofa może okazać się… początkiem czegoś naprawdę pięknego.
Komentarze
Prześlij komentarz