Gdy śmierć staje się dopiero początkiem prawdziwego koszmaru.
W siódmej odsłonie serii o Jimie Rooku Graham Masterton po raz kolejny udowadnia, że horror z elementami szkolnego dramatu wciąż może zaskakiwać świeżością – nawet po sześciu tomach. Autor wraca do prostej, ale niezwykle skutecznej formuły: codzienność kalifornijskiego nauczyciela zostaje brutalnie rozbita przez pradawne zło, a stawką okazują się nie tylko ludzkie życia, lecz także dusze jego uczniów.
Fabuła w skrócie
Tragiczny — i zarazem upiornie groteskowy — początek roku szkolnego: Rook niechcący rozjeżdża kotkę Tibbles, by chwilę później zobaczyć ją żywą w wiklinowym koszu podarowanym przez nowego ucznia, Kim Dong Wooka. Chłopak wspomina o demonicznej Kwisin, lecz milknie, zanim zdradzi szczegóły. Od tej chwili za nauczycielem zaczyna kroczyć śmierć: uczennice popełniają spektakularne samobójstwa, sąsiedzi płoną żywcem, a Jim'a nawiedza zjawa głodna ludzkiej rozpaczy. Kwisin żywi się duszami samobójców, a klasa specjalna staje się jej stołem. Rook musi powstrzymać koreańską demonessę, zanim niepełnosprawni podopieczni padną ofiarą losu gorszego niż śmierć.
Co wypada świetnie
Plusy | Dlaczego działają |
Koreański folklor | Egzotyczny demon Kwisin odświeża serię i nadaje jej unikalny posmak. |
Nieustające tempo | Wydarzenia eskalują z rozdziału na rozdział, nie pozwalając czytelnikowi odetchnąć. |
Kontrast grozy i zwyczajności | Szkolne realia kontra makabra – Masterton gra na dysonansie po mistrzowsku. |
Empatia wobec „trudnych” uczniów | Postaci z klasy specjalnej nie są tylko tłem; w ich losy łatwo się zaangażować emocjonalnie. |
Co może uwierać
- Powtarzalna struktura – weterani cyklu bez trudu przewidzą rytm: tajemnicza istota → kolejne zgony → finałowe starcie.
- Ekstremalna makabra – opisy śmierci są bardzo dosłowne; wrażliwszych czytelników mogą odrzucić.
- Okrojone back-story antagonisty – Kwisin fascynuje, ale chciałoby się więcej szczegółów jej mitologii.
„Złodziej dusz” to klasyczny Masterton w najlepszym wydaniu: brutalny, szybki, pełen obrzydliwie sugestywnych scen, a przy tym podszyty autentyczną troską o bohaterów. Jeśli kochasz stare szkoły horroru, gdzie groza czai się tuż za drzwiami sali lekcyjnej, dostaniesz dokładnie to, po co przyszedłeś. A jeśli jesteś wiernym fanem Jima Rooka – ta część wynagrodzi ci każdy poprzedni cliff-hanger.
Ocena: 8/10 – solidna dawka adrenaliny z folklorystycznym twistem; nie przełom, ale pewny strzał dla miłośników krwawego, klasycznego horroru.
Komentarze
Prześlij komentarz