A gdyby tak… pewnego dnia życie zaczęło przypominać książkę, którą właśnie czytacie? Brzmi jak spełnienie marzeń każdego książkoholika. No chyba że zamiast romantycznej historii traficie prosto do… kryminału. 😅
Roxy uwielbia płomienne romanse i zaczytuje się w powieściach Anny Matthews, marząc o tym, by jej własne życie było choć trochę bardziej ekscytujące. Jedno pozornie niewinne życzenie wystarcza jednak, żeby wszystko wywróciło się do góry nogami.
Nagle Roxy trafia do świata, w którym fikcja miesza się z rzeczywistością, a romantyczna historia, której się spodziewała, okazuje się zdecydowanie bardziej niebezpieczna. Zamiast uroczej komedii romantycznej dostaje kryminalną zagadkę, w której stawką może być znacznie więcej niż złamane serce.
Na szczęście na jej drodze pojawia się profesor literatury specjalizujący się w powieściach kryminalnych. Czy można wyobrazić sobie lepszego przewodnika po świecie, w którym książkowe zasady nagle zaczynają obowiązywać naprawdę? 📖
„Gdyby książki mogły zabijać” to przede wszystkim świetna zabawa literackimi konwencjami. Kate Eberle łączy cosy mystery, komedię, romantyczne motywy i sporą dawkę absurdu, tworząc historię, która nieustannie puszcza oko do czytelnika.
Bardzo podoba mi się pomysł wykorzystania miłości do książek jako punktu wyjścia do całej tej szalonej przygody. Bo chyba każdy czytelnik choć raz pomyślał, że chciałby przenieść się do świata swojej ulubionej powieści… tylko Roxy przekonuje się, że warto jednak uważać, do jakiej historii się trafia. 😉
To lekka, przewrotna i pełna zwrotów akcji książka dla tych, którzy lubią, kiedy literatura sama zaczyna bawić się z czytelnikiem. A przy okazji przypomina, że czasami najlepsze historie to te, których absolutnie się nie spodziewamy.
Jeśli szukacie książki, przy której można się po prostu dobrze bawić, dać się porwać absurdalnej intrydze i spojrzeć na literaturę z przymrużeniem oka — „Gdyby książki mogły zabijać” może być bardzo przyjemnym wyborem.
Komentarze
Prześlij komentarz