Klub książki, spokojne miasteczko i grupa emerytowanych szpiegów, którzy prowadzą pozornie zwyczajne życie… Brzmi niewinnie? Nic bardziej mylnego. W Purity wystarczy jedno morderstwo i zaginięcie jednej z członkiń Klubu Martini, by wszystko, co miało pozostać w cieniu, zaczęło wychodzić na jaw.
Tess Gerritsen zabiera nas w świat, w którym przeszłość wcale nie zamierza pozostać przeszłością. Maggie Bird wraz z Lloydem rusza na poszukiwania Ingrid, a kolejne odkrycia sprawiają, że coraz trudniej odróżnić prawdę od dobrze przygotowanej zasłony dymnej. Tymczasem Jo Thibodeau i jej nieoczekiwani sojusznicy odkrywają tropy, które mogą całkowicie zmienić obraz sprawy.
Najbardziej podoba mi się tutaj połączenie thrillera szpiegowskiego z nutą humoru i świetnie zarysowanymi bohaterami. Emeryci, którzy mogliby spokojnie spędzać czas przy kawie i książkach, okazują się ludźmi z przeszłością pełną sekretów, doświadczeń i umiejętności, których zdecydowanie nie stracili wraz z przejściem na emeryturę. 😉
„Cienie przeszłości” pokazują też, że od pewnych historii nie da się tak po prostu uciec. Zimna wojna, dawne operacje, lojalność, zdrada i niewygodne sekrety wracają po latach, przypominając, że niektóre sprawy nigdy naprawdę się nie kończą.
To thriller pełen tajemnic, zwrotów akcji i napięcia, ale jednocześnie z bohaterami, którym chce się kibicować. A Klub Martini? Zdecydowanie nie jest zwyczajnym klubem książki. 📚🕵️♂️
Jeśli lubicie historie, w których spokojna codzienność skrywa drugie dno, a przeszłość potrafi zapukać do drzwi w najmniej oczekiwanym momencie — ta książka może Was pozytywnie zaskoczyć.
Komentarze
Prześlij komentarz