Niektóre tajemnice czekają w ciemności przez całe życie. A czasem trzeba do nich wrócić, nawet jeśli najbardziej chcielibyśmy o nich zapomnieć.
„Zdążyć przed zmrokiem” Tany French to niezwykle klimatyczny kryminał, w którym przeszłość i teraźniejszość splatają się w historię pełną napięcia, niedopowiedzeń i pytań, na które przez dwadzieścia lat nikt nie potrafił znaleźć odpowiedzi.
Dwadzieścia lat wcześniej troje dwunastolatków weszło do lasu. Wyszło z niego tylko jedno — Rob Ryan, znaleziony w stanie szoku i z zakrwawionym ubraniem. Pozostała dwójka zniknęła bez śladu.
Sprawa nigdy nie została rozwiązana.
Dziś w tej samej okolicy zostają odnalezione zwłoki kolejnej dwunastoletniej dziewczynki. Czy to tylko przerażający zbieg okoliczności? Czy może las skrywa tajemnicę, która właśnie po latach zaczyna wychodzić na światło dzienne?
Śledztwo trafia w ręce Roba Ryana.
I właśnie wtedy historia nabiera zupełnie osobistego wymiaru.
Rob od lat ukrywa swoją prawdziwą przeszłość pod zmienionym nazwiskiem. Wie, że gdy jego sekret wyjdzie na jaw, może stracić możliwość prowadzenia sprawy. Mimo to nie potrafi się wycofać.
Bo tym razem nie chodzi tylko o kolejne śledztwo.
Chodzi o odpowiedzi, których Rob szuka od dwudziestu lat.
Największą siłą tej książki jest dla mnie atmosfera — niepokojąca, gęsta i pełna poczucia, że za każdym kolejnym odkryciem kryje się coś jeszcze. Tana French nie ogranicza się do samej zagadki kryminalnej. Zagląda również w psychikę bohatera, pokazując, jak wydarzenia z dzieciństwa mogą na zawsze wpisać się w człowieka.
Czy Rob zdoła odkryć prawdę, zanim jego własna przeszłość doprowadzi go do granicy?
I czy rozwiązanie zagadki sprzed lat rzeczywiście przyniesie mu spokój?
„Zdążyć przed zmrokiem” to historia o pamięci, traumie, obsesyjnym poszukiwaniu odpowiedzi i tajemnicy, która przez lata nie pozwala o sobie zapomnieć.
A im głębiej Rob wchodzi w śledztwo, tym mocniej zaczyna rozumieć, że czasami najtrudniejszą sprawą do rozwiązania jest własna przeszłość.
Komentarze
Prześlij komentarz