Niektóre tajemnice nie znikają. Tylko przez lata obrastają kolejnymi warstwami kłamstw.
„Pleśń” Przemysława Żarskiego to drugi tom cyklu z podkomisarz Laurą Halber i jednocześnie niezwykle duszna historia kryminalna, w której przeszłość nie zamierza pozostać pogrzebana.
Laura, próbująca poukładać swoje życie po osobistej tragedii, niespodziewanie trafia na szczątki zwłok pod starym domem znanego mordercy. To odkrycie otwiera drzwi do sprawy sprzed ponad trzydziestu lat — zaginięcia chłopca, którego ciało nigdy nie zostało odnalezione.
Przez lata wszyscy próbowali żyć dalej. Rodzina została naznaczona tragedią, brat zaginionego chłopca dorastał w jej cieniu, a z czasem coraz mniej osób wierzyło, że kiedykolwiek uda się odkryć prawdę.
A jednak przeszłość wraca.
I okazuje się, że pod warstwą milczenia, niedomówień i kłamstw wciąż można znaleźć ślady prowadzące do wydarzeń, o których niektórzy bardzo chcieliby zapomnieć.
Najbardziej podoba mi się w tej historii jej ciężki, niepokojący klimat. To nie jest kryminał skupiony wyłącznie na rozwiązaniu zagadki. Żarski zagląda znacznie głębiej — do ludzkich traum, samotności, buntu i konsekwencji przemocy, które potrafią ciągnąć się przez całe pokolenia.
Wielogłosowa narracja pozwala spojrzeć na wydarzenia z różnych perspektyw i pokazuje, że prawda rzadko bywa prosta. Każdy może pamiętać tę samą historię inaczej. Każdy może coś przemilczeć. I każdy może mieć własny powód, żeby nie mówić wszystkiego.
„Pleśń” to kryminał, w którym atmosfera jest równie ważna jak sama zagadka. Duszne realia Zagłębia i Górnego Śląska idealnie współgrają z historią o tym, co gnije pod powierzchnią pozornie uporządkowanego świata.
Bo czasami wystarczy jeden ślad, żeby po latach poruszyć coś, co miało już nigdy nie ujrzeć światła dziennego.
A kiedy przeszłość zaczyna mówić, nie każdy będzie gotowy usłyszeć prawdę.
Komentarze
Prześlij komentarz