Są takie historie, w których największym zagrożeniem nie jest wróg stojący naprzeciw ciebie… lecz ten, który od dawna siedzi przy tym samym stole.
„Malbat znaczy grzech” Zuzanny Gromadzińskiej to finał pełen napięcia, emocji i brutalnych wyborów. To opowieść, w której strach zagląda bohaterom prosto w oczy, a lojalność zostaje wystawiona na najcięższą próbę.
Po wydarzeniach z poprzednich tomów członkowie Malbatu nie mają już złudzeń – wojna dopiero się rozpoczęła. Zamknięci w willi, odcięci od świata i świadomi, że sami nie są w stanie wygrać tej walki, decydują się poprosić o pomoc człowieka z przeszłości. Kogoś, kto bez chwili wahania wkracza do świata pełnego przemocy, zdrady i mafijnych porachunków.
Z czasem okazuje się, że nie każda więź rodzi się z krwi. Niektórzy ludzie stają się rodziną dlatego, że są gotowi oddać za ciebie wszystko.
Autorka ponownie świetnie buduje atmosferę nieustannego zagrożenia. Każda rozmowa może być pułapką, każdy sojusz okazuje się kruchy, a zaufanie staje się luksusem, na który niewielu może sobie pozwolić. Nad bohaterami nieustannie unosi się widmo zdrady, a czytelnik do samego końca zastanawia się, komu jeszcze można wierzyć.
To jednak nie tylko historia o mafii i walce o władzę. To przede wszystkim opowieść o rodzinie – tej stworzonej z wyboru, o lojalności silniejszej niż strach i o ludziach, którzy dla swoich bliskich są gotowi przekroczyć każdą granicę. W świecie Malbatu dobro i zło od dawna przestały być oczywiste, a każdy kolejny wybór ma swoją cenę.
„Malbat znaczy grzech” trzyma w napięciu od pierwszych stron, dostarcza wielu emocji i nie pozwala ani na chwilę odetchnąć. Jeśli lubicie mafijne historie pełne niebezpieczeństwa, sekretów, rodzinnych więzi i bohaterów, którzy nie cofną się przed niczym, ta książka z pewnością Was pochłonie.
Bo w świecie Malbatu grzech nie zawsze oznacza upadek. Czasem oznacza jedyną drogę do ocalenia.
Komentarze
Prześlij komentarz