Bo czasem największe pragnienie rodzi się dokładnie tam, gdzie powinien być mur.
Cooper Spade to mężczyzna, który nie przegrywa. Drapieżny milioner, samiec alfa, buntownik – bierze to, czego chce, i nie ogląda się za siebie. Kiedy śnieżyca zmusza go do zatrzymania się w podrzędnym hotelu, nie spodziewa się niczego więcej niż straconego czasu. Do chwili, gdy w hotelowym barze pojawia się Rowan.
Jedno spojrzenie. Jedna noc. A potem siedemdziesiąt dwie godziny, które zmieniają wszystko. Chemia między nimi jest natychmiastowa, dzika, niekontrolowana. Weekend zamknięty w śnieżnej pułapce staje się ucieczką od świata, zasad i rozsądku. Jest namiętność, pożądanie i iluzja, że to może być tylko chwilą.
Ale gdy Cooper wraca do Los Angeles, prawda uderza z całą mocą:
kobieta, którą pożądał… jest jego największym wrogiem.
Od tego momentu historia skręca w mroczniejszą, bardziej niebezpieczną stronę. Emocje nie gasną – one się komplikują. Pożądanie miesza się z gniewem, wspomnienia z lojalnością, a granica między nienawiścią a miłością staje się boleśnie cienka. Marni Mann świetnie gra napięciem – każda scena między Cooperem a Rowan to walka o kontrolę, w której oboje ryzykują więcej, niż są gotowi przyznać.
„W objęciach wroga” to romans intensywny, pełen ostrych dialogów, silnych charakterów i emocji, które palą do ostatniej strony. To historia o tym, że czasem najgorszy wróg zna nasze słabości lepiej niż ktokolwiek inny… i potrafi je wykorzystać w najbardziej niebezpieczny sposób.
Komentarze
Prześlij komentarz