„Czasem jesteś tylko pionkiem w mrocznej grze, ale tym najcenniejszym na planszy...”
Macie może ochotę na kryminał, w którym atmosfera zagęszcza się z każdym kolejnym rozdziałem, a autor nie pozwoli Ci zbyt szybko odkryć rozwiązania całej sprawy? Jeśli tak, to zapraszam na recenzję książki Krzysztofa Klader „Szepty ciemnych wód”!
Aleksandra Oreanka jest dziennikarką lokalnego tygodnika, który od dłuższego czasu chyli się ku upadkowi. W dniu zakończenia roku szkolnego do redakcji zostaje dostarczony tajemniczy list. Nieznany nadawca naprowadza redaktorkę na trop sensacyjnego odkrycia, które może nadać jej karierze zupełnie nowy kierunek. Na kaplicznym wzgórzu Oreanka znajduje portret dziewczyny uprowadzonej dziesięć lat wcześniej, a niedługo potem – jej zwłoki. Od tego momentu tajemniczy informator co tydzień podaje lokalizację, w której ukryte są ciała kolejnych ofiar. Zbrodniarz, nazwany przez prasę Tanatosem, ostentacyjnie ignoruje działania policji, stawiając kolejne żądania. Tymczasem redaktorkę zaczynają dręczyć niepokojące wizje i ataki paniki. Czy będzie w stanie pokonać własne demony, by zmierzyć się z szaleńcem odpowiedzialnym za serię makabrycznych zbrodni?
Cała historia podzielona jest na tygodnie, dzięki czemu całą fabułę poznajemy krok po kroku - od pierwszych niewinnych poszlak, po odkrycie, kto w tej grze tak naprawdę rozdaje karty.
Może i akcja tej powieści nie zalicza się do tych szybszych, to jednak wybaczam autorowi ten manewr. Czemu? Ponieważ pozwoliło mi to w pełni delektować się lekturą oraz poukładać wszystkie poszlaki w jedną spójną całość.
I nie, nie udało mi się odgadnąć zakończenia - w pewnym momencie za bardzo zaufałam Panu Krzysztofowi oraz stworzonym przez niego bohaterów, przez co dałam wywieźć się w pole. Czy pomimo tego finał tej lektury zapewnił mi te emocje, które oczekiwałam? Tak, Klader doskonale wiedział, na co postawić wszystkie karty w trakcie pisania kilkunastu ostatnich stron tej pozycji. Przygotujcie się na prawdziwą bombę emocji!
Czy książkę polecam? „szepty ciemnych wód” to jedna z tych powieści, która idealnie nada się na długie jesienne wieczory, jednak jest małe „ale”... Przy tej lekturze czas mija zdecydowanie za szybko!
Komentarze
Prześlij komentarz