Są historie, które nie zaczynają się od pierwszego spotkania dwojga ludzi, lecz od decyzji, której nie da się cofnąć. „Historia naturalna miłości” to właśnie taka opowieść — rozciągnięta między kontynentami, pokoleniami i sekretami, które dojrzewają w ciszy przez dziesięciolecia.
XIX-wieczna brazylijska dżungla pulsuje wilgocią, zapachem roślin i niepokojem. To tam spotykają się hrabia de Castelnau — dojrzały, uwikłany w obowiązki i konwenanse — oraz młodziutka Caroline Fonçeca, marząca o życiu większym niż plantacja i narzucone role. Ich relacja rodzi się z fascynacji, ale szybko staje się czymś o wiele bardziej niebezpiecznym: wyborem, który na zawsze odmieni losy wielu ludzi.
Caroline Petit snuje tę historię z rozmachem, przenosząc czytelnika z tropikalnej dzikości do paryskich salonów, a potem do rodzącego się Melbourne. Jednak prawdziwe napięcie nie tkwi w egzotycznych miejscach, lecz w tym, co niewypowiedziane — w listach, przemilczeniach i dziedziczonych tajemnicach. Kiedy w 1902 roku prawnik Nathan Smithson próbuje rozwikłać zagadkę spadku po ekscentrycznym Edwardzie Fonçeca, odkrywa, że każda odpowiedź prowadzi do kolejnych pytań. A wszystkie ślady prowadzą do jednej namiętnej decyzji sprzed lat.
To powieść o miłości, która nie mieści się w ramach epoki. O pragnieniach, które bywają silniejsze niż rozsądek. O tym, jak jedno uczucie potrafi rozciągnąć się cieniem na całe pokolenia. Jest w tej książce romantyzm, ale podszyty melancholią i świadomością, że każda wielka historia miłosna niesie ze sobą także stratę.
„Historia naturalna miłości” czyta się jak starą, odnalezioną korespondencję — pełną tęsknoty, czułości i niedopowiedzeń. To saga, która wciąga powoli, ale zostaje na długo, przypominając, że miłość bywa nie tylko siłą budującą, lecz także tą, która komplikuje wszystko, co wydawało się uporządkowane.
Komentarze
Prześlij komentarz